Trzy sekundy ładowania to dla użytkownika wieczność. Po tym czasie znaczna część odwiedzających po prostu zamyka kartę — niezależnie od tego, jak dobra jest oferta na stronie, do której nigdy nie dotarli.
Co to znaczy „szybka strona”
Google mierzy to konkretnymi wskaźnikami — Core Web Vitals. Najważniejszy z nich to czas do wyświetlenia głównej treści strony (LCP), z progiem poniżej 2,5 sekundy jako „dobry” wynik. Powyżej tego progu strona zaczyna tracić zarówno użytkowników, jak i pozycję w wynikach wyszukiwania.
Co realnie spowalnia strony firmowe
- Nieskompresowane zdjęcia. Zdjęcie z aparatu wrzucone bez optymalizacji potrafi ważyć więcej niż cała reszta strony razem wzięta.
- Nadmiar wtyczek. Szczególnie w WordPressie — każda dokłada własne skrypty, nawet jeśli z jej funkcji korzysta się raz na rok.
- Zewnętrzne skrypty. Czaty, piksele reklamowe, analityka — każdy z nich to dodatkowe żądanie sieciowe, zanim strona w ogóle się wyświetli.
- Zły dobór technologii do potrzeb. Rozbudowany silnik CMS-a tam, gdzie wystarczyłaby prosta, statyczna strona.
Użytkownik nie czeka, żeby ocenić, czy strona jest ładna. Ocenia, czy w ogóle warto czekać.
Statyczne kontra dynamiczne
Strona wygenerowana raz i serwowana jako gotowe pliki — tak jak działa statyczny eksport Next.js — nie musi niczego przeliczać przy każdym wejściu. Klasyczny CMS generujący stronę dynamicznie, po stronie serwera, przy każdym żądaniu, ma po prostu więcej pracy do wykonania, zanim cokolwiek wyświetli się w przeglądarce. To jedna z fundamentalnych różnic, którą rozwijam w artykule Next.js vs WordPress.
Nie każda firma potrzebuje nowej strony od razu. O tym, kto realnie na tym zyskuje, piszę w kolejnym artykule: kto potrzebuje nowej strony internetowej.