Nowa firma bez strony to oczywisty przypadek. Mniej oczywisty, a częstszy: firma, która stronę ma od lat, i właśnie dlatego przestała jej służyć.
Sygnały, że stara strona już szkodzi
- Strona źle wyświetla się na telefonie — a większość ruchu i tak z niego przychodzi.
- Ładuje się zauważalnie wolno, co bezpośrednio obniża jej pozycję w wynikach wyszukiwania — pisałem o tym szerzej.
- Zbudowana jest na przestarzałej technologii, bez aktualizacji bezpieczeństwa od lat.
- Nie odzwierciedla aktualnej oferty — firma zmieniła się, strona nie.
- Nie generuje żadnych zapytań, mimo że firma ma realny ruch klientów gdzie indziej.
Działająca strona to nie zawsze dobra strona
Strona może „działać” technicznie i jednocześnie nie robić absolutnie nic dla firmy — nie pojawiać się w wyszukiwarce na istotne frazy, nie przekonywać nikogo do kontaktu, nie odróżniać firmy od konkurencji. To wystarczający powód do przebudowy, nawet bez awarii.
Pytanie nie brzmi „czy strona działa”. Brzmi: „czy ktoś, kto ją odwiedza, w ogóle zostaje wystarczająco długo, żeby to sprawdzić”.
Ryzyko starego WordPressa
Nieaktualizowane od dawna wtyczki i motywy to jeden z najczęstszych wektorów włamań na małe firmowe strony — nie dlatego, że ktoś celowo atakuje konkretną firmę, tylko dlatego, że automatyczne skanery szukają znanych, niezałatanych luk masowo, na oślep.
Skoro potrzeba jest jasna, pozostaje pytanie o technologię. Porównuję dwa najpopularniejsze podejścia w kolejnym artykule: Next.js vs WordPress.