Kopie zapasowe konfiguruję u klientów według tego samego procesu, którego pilnuję we własnej infrastrukturze. Oto jak to wygląda, od analizy po pierwszy test odtwarzania.
1. Analiza krytycznych danych
Co musi przetrwać awarię za wszelką cenę, a co da się odtworzyć inaczej. Maszyny wirtualne, bazy danych, dokumenty, konfiguracje — priorytetyzacja decyduje o częstotliwości i miejscu docelowym kopii.
2. Konfiguracja Proxmox Backup Server
Harmonogram kopii maszyn wirtualnych, polityka retencji (ile wersji trzymamy, jak długo), weryfikacja integralności backupu po każdym zadaniu.
3. Konfiguracja BorgBackup dla plików i kopii offsite
Wskazanie katalogów i serwerów spoza Proxmoksa, ustawienie szyfrowania, skonfigurowanie zdalnego repozytorium poza siedzibą firmy. Razem z krokiem 2 to właśnie komplet wdrażający zasadę 3-2-1, nie dwa niezależne narzędzia.
4. Pierwszy pełny cykl kopii
Pierwsza pełna kopia jest zwykle najbardziej czasochłonna. Kolejne, przyrostowe, są znacznie szybsze i mniej obciążające dla systemów produkcyjnych.
5. Test odtwarzania
Nieodłączny element wdrożenia, nie opcja do rozważenia później. Odtwarzam wybraną maszynę i wybrane pliki, żeby potwierdzić, że kopia faktycznie działa — nie tylko że zadanie backupu kończy się bez błędu w logach.
6. Dokumentacja i przekazanie
Harmonogramy, polityki retencji, procedura odtwarzania krok po kroku — spisane tak, żeby każdy kolejny administrator wiedział, co robić, bez dzwonienia do mnie o trzeciej w nocy.
Wdrożenie kończy się nie wtedy, gdy backup zaczyna działać w tle, tylko gdy ktoś sprawdził, że da się z niego odtworzyć realne dane.
Backup i monitoring działają najlepiej razem — o tym, jak pilnować kondycji infrastruktury na bieżąco, piszę w serii o monitoringu IT.
Zastanawiasz się, jak to wygląda konkretnie w Twojej firmie? Najprościej to po prostu omówić.