Audyt IT nie jest czymś, co firma robi „co roku, dla zasady”. Ma sens w konkretnych momentach — i te momenty zdarzają się w praktyce częściej, niż mogłoby się wydawać.
Trzy najczęstsze sytuacje
- Nikt nie zna odpowiedzi na pytanie „co się stanie, gdy padnie główny serwer?”. Brak jasnego planu na taki scenariusz to najczęstszy powód, dla którego firmy w ogóle zaczynają myśleć o audycie.
- Firma planuje duży zakup sprzętu lub systemu. Druga, niezależna opinia przed decyzją potrafi uchronić przed przepłaceniem albo wyborem rozwiązania niedopasowanego do realnych potrzeb.
- Poprzedni informatyk odszedł bez przekazania haseł i dokumentacji. Firma zostaje z infrastrukturą, o której nikt nie ma pełnej wiedzy — audyt jest wtedy pierwszym krokiem do odzyskania kontroli.
- Firma szykuje się do przeprowadzki do nowego biura. To naturalny moment, żeby zweryfikować, co ze starego sprzętu i konfiguracji faktycznie warto przenieść, zanim zrobi się to automatycznie, bez zastanowienia.
Audyt rzadko jest pierwszą myślą firmy, która dobrze się rozwija. Jest pierwszą myślą firmy, która właśnie zadała sobie niewygodne pytanie i nie zna na nie odpowiedzi.
Czy mała firma też tego potrzebuje
Tak, i to często bardziej niż duża. Bez własnego działu IT trudniej samodzielnie ocenić, czy dotychczasowe rozwiązania są bezpieczne, aktualne i odpowiednio dobrane do skali działalności — a to właśnie ta ocena jest sednem audytu.
Co dokładnie sprawdza taki audyt, opisuję w kolejnym artykule: co obejmuje audyt IT.